Pod koniec lat pięćdziesiątych 20. wieku bociany założyły gniazdo w Bredasdorp 200 km na wschód od Kapsztadu i 25 km od Przylądka Igielnego (południowego krańca Afryki). Bociany do dziś odbywają lęgi w Bredasdorp, w niektórych latach bywały tam aż cztery czynne gniazda.
Kilka piskląt z tamtejszych gniazd wzięto na odchowanie do ogrodu zoologicznego koło Kapsztadu. Obecność tych bocianów w zoo przyciągnęła uwagę dzikich ptaków, które z własnej woli założyły w styczniu 1975 r. pierwsze gniazdo. Z biegiem lat liczba par dzikich bocianów gniazdujących corocznie na terenie zoo wzrosła do pięciu.
Pary dorosłych ptaków przez cały rok przebywają w okolicy gniazd, nie zdradzając wcale ochoty do normalnej dla bocianów wędrówki. Ale młode ptaki, zaraz po uzyskaniu sprawności w sztuce latania gdzieś znikają. Dzieje się to w styczniu, kiedy nasze polskie bociany zbierają się w drogę powrotną.
Ornitolodzy koniecznie chcieli dowiedzieć się, czy afrykańskie bociany, które przyszły na świat zimą, lecą jak ich europejscy współplemieńcy na lato do Europy. Młode ptaki z południowoafrykańskich gniazd są obrączkowane, a kilkorgu z nich założono nadajniki sygnałów radiowych, które rejestrowane są przez satelitę. Dzięki wiadomościom powrotnym uzyskanym z obrączkowanych bocianów i danych z satelitarnych namiarów udało się już ustalić, że młode po opuszczeniu gniazda podążają na północ, ale nie docierają wiosną do Europy lecz pozostają w Afryce. Najdłuższa, z prześledzonych, trasa kończyła się na Półwyspie Synaj. Tam 12 czerwca ptak zawrócił i poleciał z powrotem do Sudanu, gdzie przebywał już wiele dni w maju i pozostał w tym samym rejonie do drugiej połowy października, kiedy to zginął.